czwartek, 18 kwietnia 2013

bo czesanie potrafi być skomplikowane...

Wspominałam dzisiaj na facebooku, że moja kochana Zu złożyła ostatnio specjalne zamówienie ;) Chcąc nie chcąc trzeba było poświęcić chwilkę i jej dogodzić. O czym mowa? Otóż moja dziewczynka zaczęła stawać się jeszcze większą modnisią niż do tej pory. Aż się boję co się będzie działo za kilka lat ;) 

Tatuś kupił dziecku jakiś czas temu tasiemkę w czarno-szary panterkowy wzór. Przyniósł ją do domu, oczywiście z nastawieniem, że mamusia- znaczy się ja, coś już wykombinuje. Ale co? Niestety tego już szanowny Tatuś nie wiedział, a i mi nic do głowy nie wpadło, więc wylądowała w pudełeczku. Przebywała w towarzystwie innych tasiemek i wstążeczek, aż któregoś dnia (konkretniej w zeszły czwartek) wpadła nam na zakupach w ręce bluzeczka w panterkę. Zu pokochała ją od pierwszego wejrzenia i tak zamieszkała w jej garderobie. Wracając z przedszkola, moje dziecko doznało olśnienia! "Mamo, panterka pasuje do panterki!" No przecież, że pasuje, że też na to nie wpadłyśmy wcześniej ;) I w ten sposób powstały spinki z kokardkami w panterkę. Teraz bluzeczka i spinki to nierozłączny duet i absolutnie pod żadnym pozorem nie można nosić ich osobno. Dlaczego? Niestety nie wiem, bo Zu nie raczyła podzielić się ze mną żadnym z powodów ;)


Jak widać słodkie Dziecię spinki użytkowało w przedszkolu dość intensywnie, bo biała emalia zaczęła już powoli odpryskiwać ;)


Moje kochane dziecko od mniej więcej miesiąca gubi gumki do włosów w ilościach hurtowych (szczególnie w przedszkolu). Rano idziemy do łazienki się uczesać i codziennie ta sama sytuacja- zwykłych gumek mała Modnisia założyć nie chce, bo nie i koniec. I zaczyna się poszukiwanie gumek z brokatem, serduszkami, kokardkami- no po prostu istna masakra. Co kupimy nowe gumki- po tygodniu nie ma nawet po nich śladu. I tak w kółko. Błagam, powiedzcie, że to przejściowe, bo mi już ręce opadają chwilami. Ostatnio pokupowałam więc trochę gumek w ładnych żywych kolorach i sama systematycznie doklejam im kokardki zrobione z tasiemek. Zu zachwycona, a ja odetchnęłam z ulgą ;)



Kto ma małą Elegantkę w domu to wie, że opaski są niezastąpione (szczególnie, gdy zdarzy się czasem rano zaspać i nie ma czasu na porządne czesanie ;)  Niestety, wybór opaski też nie jest łatwy, bo przecież musi ona obowiązkowo pasować do stroju. Kupiłam więc kilka zwykłych plastikowych w różnych kolorach. No i tu zaczęły się schody- zwykłe opaski są brzydkie, ona ich nosić nie będzie i to nie podlega dyskusji. Na pytanie jaką wobec tego by chciała bez wahania odpowiedziała, że ciemnoróżową z jasnoróżowym kwiatkiem i niebieskim środkiem. No i cóż było robić? Zrobiłam filcowy kwiatek, przyczepiłam do opaski i tym sposobem na jakiś czas mam spokój, bo ta opaska stała się jej ulubioną ;)







8 komentarzy:

  1. Super spineczki :) Sama bym takie włożyła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jakby co to nie problem, bo tasiemkę jeszcze mamy, tylko spinki musiałabym dokupić ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tez tak myślę, tym bardziej że to moje pierwsze podejście do ozdób do włosów ;)

      Usuń
  3. Moja Droga o tym, że masz talent to na pewno wiesz, ale prócz tego posiadasz niezwykłą fantazję i umiejętność zmieniania rzeczy zwykłych w niebanalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dzięki Tobie urosłam właśnie kilka cm :D Dziękuję :*

      Usuń
  4. Ciekawe po kim Zu odziedziczyła to strojenie się i wymyślanie... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością nauczyła się od Cioci :D

      Usuń