niedziela, 12 stycznia 2014

Grudniowe zdobycze

Było denko, to teraz najwyższy czas pokazać Wam moje grudniowe zdobycze :)
Jeśli mam być szczera to byłam pewna, że uzbierało się tego zdecydowanie mniej ;)

Na pierwszy ogień idą zakupy podczas DDD- miałam być twarda i nic nie zamawiać, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie i po godzinie 23 skusiłam się na mydełka marsylskie i Tołpę :)


Mydełka wybrałam trzy- lawendowe, fiołkowe i z olejem arganowym. Pachną cudnie, sama nie wiem, które ładniej. Fiołkowe podkradła mi od razu Zu i to ono właśnie poszło na pierwszy ogień i jest już w użyciu. Powiem Wam, że jak do tej pory byłam przeciwniczką mydeł w kostkach tak zmieniam zdanie! Pewnie za jakiś czas pojawi się recenzja :)



Tołpa natomiast skusiła mnie promocyjną ceną na matujący płyn micelarny-tonik do mycia twarzy oraz kodem na płyn micelarny za 1gr w bonusie. Do tego zamówienia dorzuciłam jeszcze 5 próbek i całość wyniosła mnie zawrotne niecałe 15zł. Takie oferty to ja lubię! Tonik już w użyciu i najwyraźniej bardzo się polubimy ;)



Nie byłabym sobą gdyby nie dołączyły do mojej kolekcji żadne lakiery ;) Tym razem skromniutko- 3 MIYO, które urzekły mnie swoimi kolorami. Szczególnie cieszą mnie te 2 odcienie brązowego- czegoś takiego szukałam już od jakiegoś czasu :)



Kolejny lakier to brokatowy top-coat, który w zasadzie jest Zu, ale Dziecię dobrodusznie postanowiło się nim ze mną dzielić ;)
No i malinowe masełko do ust od Bielendy (teoretycznie też właśność Zu)- pachnie cudnie, jednak nam trafił się felerny egzemplarz i masełko było po prostu rzadkie (czytaj: nie nadawało się do niczego) :/ Na szczęście nasza drogeryjka jest rewelacyjna i bez najmniejszych problemów udało nam się wymienić je na nowe- tym razem brzoskwiniowe, bo okazało się, że ze wszystkimi malinowymi był identyczny problem...



Przy okazji wymiany masełka kupiłam olejek orientalny do włosów firmy Marion. Wzięłam wersję z jojoba i słonecznikiem (regeneracja włosów) i jestem nim zachwycona! Za jakiś czas pojawi się recenzja :)



Do naszej łazienki trafił też znowu Carex w wersji dziecięcej- jest świetny i bardzo go lubimy.
W promocji dojrzałam też suchy szampon od Isany w promocyjnej cenie 5zł z groszami, więc grzechem było go nie wziąć ;) Nie powiem, całkiem fajny jest :)



Na przedświątecznych zakupach wpadł mi też w ręce suchy szampon od Batiste- dobrze wiedzieć, że znajdę go na ryneczku pod domem i nie muszę śmigać po niego do Hebe na drugi koniec miasta :) Zabrałam go na wyjazd i pokochałam już po pierwszym użyciu :)
Zdradziłam też po raz pierwszy od bardzo dawna swoje ukochane maszynki Wilkinsona Extreme 3- co te promocje robią z ludźmi ;) Tym razem kupiliśmy Gilette Blue 3, 8 sztuk za bodajże 8zł, zobaczymy jak się będą sprawować...



Zakupy z Lidla- kolejne pudełeczko chusteczek do okularów oraz płatki kosmetyczne, które tak swoją drogą są rewelacyjne i lądują wśród moich ulubieńców razem z płatkami z Netto :)



W ramach eksperymentu wzięliśmy mokre chusteczki Dada w wersji lawendowej. O ile Zu podpasowały, tak mi już nie bardzo... Skóra mnie po nich szczypie i jest ściągnięta, wobec czego pasuję i czekam aż Zu je zużyje do końca...



Niezbędnik wyjazdowo-podróżny! Antybakteryjny żel do rąk i mokre chusteczki w poręcznym małym opakowaniu do torebki. Oba sprawdziły się bardzo dobrze.



W Ross skusił mnie też dezodorant w kulce Synergen- był w promocji za 2zł z groszami wobec czego nie żal mi będzie wydanej kasy jeśli się nie spisze jak powinien ;)
No i moje odkrycie grudnia- odżywka szybkiego reagowania z Joko, czyli bomba witaminowa. Skutecznie zajęła miejsce moich ukochanych do tej pory odżywek z Eveline (8w1 i maksymalny wzrost paznokci). I co najważniejsze- nie zawiera formaldehydu! Tyle wygrać! :)



No i ostatni grudniowy zakup- pędzle do makijażu (niestety już lekko przybrudzone na zdjęciu, ale tak to już jest jak się zapomina o obfoceniu zaraz po kupnie). Pędzel do pudru z Ross- kupiony na szybkiego, bo mój dotychczasowy w końcu szlag trafił. Póki co wystarczy, ale intensywnie rozglądam się za czymś lepszym. No i pędzelki W7 kupione w Pepco- jeden do cieni, drugi (skośny) idealny do brwi :) Niech no pojawią się znowu to przygarnę kolejne ;)



No i teraz najprzyjemniejsze- wygrana niespodzianka w rozdaniu u Beaty! :)
Wiedziała jak mi dogodzić- kosmetyki z serii Night in Venice od Joko (dokładniej ich testery), czyli cienie do powiek i pudry brązująco-rozświetlające. Powiem Wam, że cieszyłam się jak dziecko, bo wzdychałam do nich od kiedy pojawiły się w drogeriach :)




I to by było na tyle :)
A jak tam Wasze zdobycze? 




39 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Teraz dla odmiany przewiduję szlaban zakupowy w tym miesiącu ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No trochę się tego nazbierało, nie da się ukryć...

      Usuń
  3. wspaniałosci :) kosmetyki JOKO są świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu były moimi ulubionymi, dlatego tym fajniej mi się teraz do nich powraca :)

      Usuń
  4. Świetne zdobycze!
    Jak sprawdza się ten duży pędzel? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam go stosunkowo krótko, bo nieco ponad 2 tygodnie, ale póki co daje radę... Jak na sztuczne włosie nie jest źle, jednak ja zdecydowanie wolę naturalne ;)

      Usuń
  5. Mydełka marsylskie wyglądają świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę wygranej. :) Też kiedyś miałam te chusteczki z biedronki, mojej skóry nawet nie ściągały, ale dzięki nim powitałam na mojej twarzy gromadkę nowych przyjaciół. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jak widać Dada nie chce dać się polubić :P

      Usuń
  7. Oj, ja także jestem zakochana w mydełkach w kostkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja miłość do nich dopiero rozkwita :)

      Usuń
  8. Ubolewam nad tym, że lakiery Miyo niechętnie współpracują z moją płytką. Ciekawe odcienie i wykończenia zachęcają do zakupu:)

    Pędzelki W7 służą mi od maja zeszłego roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie MIYO sprawdzają się rewelacyjnie jeśli chodzi o trwałość i schnięcie, bo z kryciem to już różnie bywa...
      A dzisiaj kupiłam nowe W7 :D

      Usuń
  9. Widzę że zakupy udane :) Topoła fajną promocje zrobiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tołpa to mój grudniowy interes życia :D

      Usuń
  10. Oj trochę tych rzeczy przybyło, uwielbiam lakiery od MIYO, fajne kolorki wybrałaś :)
    I gratuluję wygranej, ale masz testowania :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaopatrzenie jest konkretne.

    OdpowiedzUsuń
  12. piekne zdobycze :). Ja zas jako postanowienie noworoczne ustalilam, mniej kupowac a wiecej malowac. Zobaczymy ile wytrwam :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest myśl! Trzymam kciuki i chyba podkradam ideę ;)

      Usuń
  13. Niezłe zakupy :) Muszę kiedyś wypróbować te mydła marsylskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydełka są świetne i żałuję trochę, że tak długo się przed nimi wzbraniałam :)

      Usuń
  14. ciekawe te mydełka kiedys miałam allepo tylko ale było ok,fajne zakupki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja aleppo jeszcze nie miałam, ale teraz już wiem, że niebawem warto to zmienić :D

      Usuń
  15. Świetne zakupy - a zwłaszcza mydełka marsylskie. Bardzo je lubię. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polubiłam w sumie niedawno, do tej pory szczerze nienawidziłam wszystkich mydeł w kostce :P

      Usuń
  16. Gdyby nie moje zapasy w postaci płynów micelarnych pewnie też bym się skusiła na Tołpę w DDD :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nawet zapasy nie przeszkodziły ;) Ale przyznaję, że zaważył fakt, że tonik miałam na wykończeniu :)

      Usuń
  17. Fantastyczne zdobycze ;)
    W5 używam wszystkich produktów lubię bo tanio i fajnie z nimi się sprzątam. Jeżeli chodzi o chusteczki dada takie odczucie miałam jak TY.

    Carexa nie używałam hmm muszę pomyśleć jak będę w Rossmannie

    cudeńka masz teraz w łazience ;)))))

    Pozdrowionka

    Kreska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaledwie ułamek tego co mieszka w mojej łazience, Gucio mnie kiedyś pogoni ;)
      Carexa szczerze polecam, nasze ulubione mydła od dawien dawna :)

      Usuń
  18. Masełka z Bielendy pachną niesamowicie. Zobaczyłam u koleżanki i potem nie mogłam przestać wąchać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Szkoda tylko, że malinowe felerne się trafiły :(

      Usuń