wtorek, 2 grudnia 2014

Listopadowe zdobycze i nowości ;)



Mamy już grudzień, czas pędzi nieubłaganie, a świąteczna atmosfera powoli zaczyna się udzielać i nam :) Dzisiaj wszyscy oszaleli na punkcie Dnia Darmowej Dostawy, aż strach odpalać internet ;) Ja też skorzystałam z DDD, ale zakupy były skromne- pochwalę się Wam co upolowałam za miesiąc, a tymczasem na specjalne życzenie Eweliny- moje listopadowe zdobycze :)

Na pierwszy ogień- łupy Rossmannowe :)






Limitowana zimowa seria, czyli Isana z pingwinkiem. Nie wiem kto bardziej napalił się na te produkty, ja jako zadeklarowana wanilioholiczka czy Zu jako miłośniczka pingwinów i wszelakich słodziachnych gadżetów ;) Produkty, które ubrano w tą uroczą szatę graficzną to mydło do rąk w płynie razem z 500ml zapasem w woreczku oraz żel pod prysznic. O ile opakowania są na medal i podbiły nasze serca od razu kiedy je zobaczyłyśmy, tak zapach już niekoniecznie. Gdzie ta wanilia ja się pytam?! Niestety, mój nos łasy na wszelakie nuty waniliowe nie wyczuwa jej tam wcale. Zapach mimo wszystko jest dosyć przyjemny, jednak ja bym go raczej podpięła pod mleczno-miodowy. Jeśli zastanawiacie się nad kupnem- za taką cenę można się połasić na wypróbowanie, ale nie napalajcie się na tą wanilię, bo się rozczarujecie ;)

Antyperspirant Ziaja Bloker. Kiedyś bardzo go lubiłam, potem najwyraźniej się do niego zbytnio przyzwyczaiłam, bo bloker przestał spełniać swoje zadanie. Teraz, skuszona promocją i atrakcyjną ceną, postanowiłam zrobić kolejne podejście.


Teraz czas na Rossmannową promocję 1+1, bo zapasy w kolorówce przecież trzeba uzupełnić ;)


Jak widać (prawda, że widać? no powiedzcie, że tak!) starałam się ograniczyć dzikie zapędy przy szafach z kolorówką i zaopatrzyłam się w same niezbędne kosmetyki ;)



Co jak co, ale nowości Wibo musiały być moje! No, przynajmniej część z nich.

Wibo Glamour Sand- lakiery z ubiegłorocznej serii pokochałam, dlatego oczywistym było, że przygarnę kolejne. Padło na numerki 3, 4 i 5- jeden ładniejszy od drugiego. Kusiły mnie też pierwsze dwa, ale mam wrażenie, że są identyczne jak te z ubiegłego roku, więc odpuściłam sobie zakup.

Wibo Granite Sand- w domu mam już numerki 2 i 4, dlatego tym razem przygarnęłam tylko jeden- najcudowniejszy z całej serii numerek 5, którego długo nie mogłam upolować.

Wibo Glamour Satin- początkowo miałam wziąć tylko jeden z nich, ale są tak piękne, że wróciłam do domu z całym kompletem.

Wibo Leather- skusiłam się na beżowy i czarny (widzieliście go już w zdobieniu z kotkiem). Teraz trochę żałuję, że nie wzięłam jeszcze bordowego, bo im więcej widzę swatchy na necie tym bardziej mi się podoba.

Manhattan Birthday Colours Cupcake Addicted- nie dość, że czadowo się nazywa to jeszcze ślicznie prezentuje się na pazurkach. Nie było innej opcji- musiał być mój! 




Czymś te lakiery muszę zmywać, a że nie było zielonej Isany (chodzą słuchy, że znika z asortymentu i będzie dostępna tylko w niektórych Rossmannach) to skusiłam się na zmywacze Sally Hansen. W cenie regularnej zawsze było mi na nie trochę szkoda kasy, ale teraz miałam 2 w cenie 1, więc same wskoczyły mi do koszyka. 




Malować też się trzeba, więc typowej kolorówki też trochę przybyło ;)

Lovely Lady Violet i Intense Green- kolorowe tusze do rzęs. Świetne kiedy dopada jesienno-zimowy dołek- od razu poprawiają humor :)

Rimmel Max Volume Flash i Scandaleyes flex- całkiem przyjemne tusze, oba kupiłam raczej spontanicznie, bo szłam z zamiarem przygarnięcia innych, ale nie żałuję. Pierwszy ma małą  zwykłą szczoteczkę i pięknie rozdziela i wydłuża rzęsy. Drugi zaś ma dużą szczotę, która zapewnia pogrubienie i stanowczo sprawia, że optycznie rzęs jest więcej.

Eveline Aqua Platinum nr 422 i 429- moje pierwsze pomadki. Pierwsze kolorowe pomadki w historii, z którymi na ustach wyglądam jak człowiek (i to całkiem niezły kawałek człowieka), a nie jak dziecko, które podkradło szminkę z kosmetyczki mamy. Z trwałością jest raczej średnio i trzeba się liczyć z poprawkami, ale nie ściągają i nie wysuszają ust. I do tego ten zapach- jak dla mnie melonowo-arbuzowy, po prostu cudo! 

Wibo Rock with me oraz Lovely Pin Up- czarne eyelinery w pisaku. Pierwszy ma grubą końcówkę, z którą dopiero się zaznajamiam, drugi zaś ma dwie- cieniutką i grubszą. Wygodnie się nimi maluje, całkiem nieźle się trzymają, zobaczymy jak będzie w dalszej współpracy.




W okresie jesienno-zimowym bez korektora ani rusz, dlatego kupiłam 3 ;)

Wibo 4in1 concealer palette- swego czasu było o nim w blogosferze bardzo głośno. Nieźle się sprawdza przy maskowaniu zaczerwienień i drobnych wyprysków.

Eveline 2w1 (light) oraz 8w1 (nude)- przyznam się bez bicia, że na chwilę obecną nie wiem czym w działaniu te gagatki się między sobą różnią. Pierwszy zdążyłam już pokochać i raczej nie rozstanę się z nim tak łatwo. Drugiego, z racji ciemniejszego koloru, użyłam póki co tylko raz czy dwa, ale też dobrze się sprawdził. Z upływem czasu pewnie wyrobię sobie konkretniejsze zdanie o obu.




A na koniec małe kosmetyczne zakupy w Realu :)

Szampon przeciwłupieżowy z odżywką Head&Schoulders 2w1 jedwabista miękkość. Przyznaję, że dość dawno nie byłam zmuszona używać produktów przeciwłupieżowych i zgłupiałam kiedy zobaczyłam na półce w sklepie jak powiększyła się gama tych szamponów. Miałam problem z wyborem, ale w końcu padło na ten. I bardzo dobrze, bo nie dość, że świetnie się sprawdza to jeszcze do tego pachnie arbuzem :) Cudo nie szampon!

Himalaya Herbals Purifying Neem Scrub- nie wiem dlaczego byłam święcie przekonana, że udało mi się dorwać moja ukochaną maseczkę z miodlą indyjską w tubce. Dopiero w domu zobaczyłam pomyłkę o.O Pomroczność jakaś mnie dopadła i tyle! Niemniej, ten peeling już kiedyś miałam i był całkiem niezły, więc nie narzekam. Przynajmniej będę miała pretekst do zrobienia recenzji, bo poprzednie zdjęcia gdzieś zaginęły w akcji ;)



No i to by było chyba na tyle jeśli o moje listopadowe nowości chodzi. Prawda, że skromniutko wyszło? ;)





30 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że jest wersja żelu pod prysznic! :o Kupiłam mydło i skuszę się na pewno na żel, z racji tego pingwinka, oczywiście ;D Na tej promocji w Rossmannie można było dużo zyskać i zaoszczędzić, jednak moje zakupy z promocji 1+1 skończyły się na 4 produktach, a zapłaciłam tylko za 2 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że tylko mydło jest, ale dojrzałam jeszcze żel u kogoś na Instagramie :) Co do promocji- w przypadku lakierów jestem na tak, ale jeśli mowa o reszcie kolorówki to teraz bardziej by mi chyba pasowało -40% albo -49% ;)

      Usuń
  2. Poszalałaś w Rossmannie. Pingwinkowe mydełko jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam od razu poszalałam, same najpotrzebniejsze drobiazgi ;) A mydełko chyba jeszcze jedno kupię ze względu na opakowanie :)

      Usuń
  3. Oj zazdroszczę zakupów kolorówkowych :D Ja nie do końca polubiłam się z tym korektorem 2w1 od Eveline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie strasz! Czym Ci nie podpasował? Mam nadzieję, że ja z czasem nie zmienię o nim zdania...

      Usuń
  4. 12 sztuk niezbędnych lakierów do paznokci <3 skąd ja to znam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że kto jak kto, ale Ty zrozumiesz! :D

      Usuń
  5. Ale nowości. Ja chcę ten pingwinkowy żel. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do Rossmanna biegiem! ;) Tylko nie nastawiaj się na wanilię :P

      Usuń
  6. Urocze te opakowania w pingwinki :D może coś upoluje jeszcze :D
    Też skromnie skorzystałam z DDD :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w Rossmannach cały czas jeszcze są, więc raczej nie powinnaś mieć problemu z dostaniem ich :)
      Co kupiłaś? Co kupiłaś? Pochwal się! :D

      Usuń
  7. Pingwinkowa seria jest urocza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pingwinki są tak pozytywne, że nie sposób ich nie kupić, tym bardziej za taką cenę :)

      Usuń
  8. Isana z pingwinkiem - super seria i świetne kolory lakierów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o kolorystykę lakierów- to jak dla mnie typowo jesienna :)

      Usuń
  9. Świetne te opakowania z pingwinkami są ;) spory zapas lakierów widzę zrobiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takiej promocji nie mogło być inaczej! Tym bardziej, że takie cuda Wibo wypuściło <3

      Usuń
  10. Ależ słodka szata graficzna na kosmetykach z Isana, szkoda, ze zapachem już nie tak słodko ;) Łupy lakierowe szok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio szok? Myślałam, że w moim przypadku takie zaopatrzenie lakierowe już nie robi wrażenia :D

      Usuń
  11. istne szaleństwo w Rossmanie!
    I te pinwiiinkiii! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimowe szaleństwa nabierają zupełnie innego znaczenia ;)

      Usuń
  12. Ta seria z Isany jest genialna ♥
    Ogólnie zakupy MEGA !! :D Lakiery ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakierom nie szło się oprzeć! ♥

      Usuń
  13. ale się obkupiłaś w tym rossmanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obok takiej promocji nie sposób przejść obojętnie :)

      Usuń
  14. Chyba wydałaś majątek :) świetne zdobycze, aż zazdroszczę !

    Pozdrawiam,
    rzetelne-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było tak źle, na poprzednich promocjach szło stanowczo więcej kasy ;)

      Usuń
  15. Ile pięknych wibołków ;D Leather nie przypadł mi do gustu, za to sand uwielbiam! <3

    No może następnym razem! Już mam kilka pomysłów! :D
    A to malowane buźki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leather jest nietypowy, strukturą przypomina mi piaski My secret :) Jak dla mnie fajna odmiana od tradycyjnych piaskowych :)

      Usuń