środa, 16 lipca 2014

KOBO Warsaw & KOBO Bangkok z ćwiekami

Uzbierało mi się trochę zdjęć lakierowych, więc pomału będę nadrabiać zaległości i wrzucać posty ze zdobieniami, które część z Was pewnie już jakiś czas temu widziała na Instagramie :)

Tym razem padło na duet KOBO professional z serii colour trends o numerkach: 35 Warsaw i 32 Bangkok. Bardzo lubię kiedy lakiery poza numerkami mają nazwy- łatwiej mi je wówczas zapamiętać i szybko skojarzyć w razie potrzeby. No i jakoś tak milej na sercu się robi kiedy każdy z lakierów ma swoje niepowtarzalne (choć z tym różnie bywa) imię ;)

Ćwieki przywędrowały do mnie natomiast w paczuszce od Pauliny. Co prawda oryginalnie są w wersji niby holo, ale ja niektóre z nich pomalowałam lakierem Bangkok żeby trochę ożywić mani :)



Buraczkowy lakier Bangkok ma w sobie mnóstwo błękitnego shimmeru, więc myślałam, że będzie mienił się jak szalony, a tu psikus- na paznokciach jest bardzo słabo widoczny. Szaraczek Warsaw mieni się natomiast na jasnoróżowo, przez co fajnie współgra z Buraczkiem ;)
Na poniższym zdjęciu z lampą błyskową można dojrzeć mieniące się drobinki, jednak trzeba wytężyć wzrok :)



Lakierami KOBO malowało się łatwo i przyjemnie. Konsystencja idealna- łatwo się rozprowadzają i nie smużą, a do tego ładnie kryją. Schnięcie też niezłe, jednak z moim przyjacielem Kwikiem nie zwracam już na nie aż takiej uwagi ;) Pędzelek płaski, standardowy (nie za szeroki, nie za wąski)- wygodnie się nim operuje i raczej ciężko sobie zapyciać skórki (co i tak udało mi się zrobić!).




W drodze do przedszkola udało mi się nawet zrobić fotki na dworze, które najbardziej oddają rzeczywiste kolory :)




Użyte lakiery:
- odżywka Eveline maksymalny wzrost paznokci jako baza
- KOBO colour trends nr32 Bangkok
- KOBO colour trends nr35 Warsaw
- top coat Kwik Kote




20 komentarzy:

  1. Fajnie wyglądają te lakiery, na ten szaraczek mogłabym się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli gdzieś go dorwiesz to polecam, bo to taki nietypowy szarak :D

      Usuń
  2. Lakierów KOBO nigdy nie używałam, więc wypowiedzieć się nie mogę. Ale kolorki mają całkiem przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie skusiły niedawno podczas promocji w naturze 1+1 ;) Teraz już wiem, że będę polować na kolejne ;)

      Usuń
  3. Z KOBO mam lakier nr 27 Shanghai (niebieściutki kolorek) i po jakimś czasie nieestetycznie wygląda w buteleczce (u góry jakby się rozdzielał).
    Podobają mi się ćwieki, sama bym sobie zrobiła taki mani ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to lakiery w dłoń i do roboty! ;)
      Jeśli dobrze kojarzę ten lakier to niedawno prawie go wzięłam, ale właśnie to niby rozwarstwienie mnie zniechęciło...

      Usuń
  4. Szaraczek chyba bardziej do mnie przemawia, ale ogólnie całość fajnie ze sobą współgra.
    Cieszę się, że do mnie zajrzałaś bo dawno Cię nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W buteleczkach zgrywają się lepiej, niestety tracą częściowo na uroku kiedy znajdują się na pazurkach ;)
      Teraz będę zaglądać częściej! :*

      Usuń
  5. Ja kobo mam london siwy tez, ale czysty kremik ;) przyjemny ;) chociaz dawno po niego nie sięgałam ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam stanowczo za mało szaraczków (a przynajmniej tak mi się wydaje) ;) Jesienią pewnie znowu będę częściej w szarościach biegać :)

      Usuń
  6. Uwuelkbiam takie zdobienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od kiedy zaprzyjaźniłam się z ćwiekami również :D

      Usuń
  7. Holo ćwieki pięknie się mienią! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Poluję teraz na takie mniejsze :)

      Usuń